ROSNĄCE ZROZUMIENIE

Rosnące u nas zrozumienie konieczności stałej kontroli zna­lazło m. in. wyraz w opublikowanej z końcem grudnia 1966 uch­wale rządowej (prasa nie podaje, jaki organ kolektywny podjął tę uchwałę). Uznano mianowicie, że „dotychczasowa organizacja i technika kontroli, mimo dokonywanych systematycznych zmian, nie zabezpieczają jeszcze w pełni odbiorców przed dopływem artykułów nieodpowiednich. Dotyczy to sfery zarówno samej produkcji, jak i planowania oraz zarządzania. Wprowadzono więc takie pojęcia, jak kontrola doraźna i kontrola szczegółowa jakości wyrobów. Obie będą przeprowadzane przez organy administracji jakości i miar, przez specjalnych inspektorów, z ewentualnym udziałem rzeczoznawców z zewnątrz. Kontrolę doraźną przepro­wadzać się będzie w przypadku pogorszenia się jakości określo­nych artykułów lub niewłaściwego działania kontroli technicz­nej w danym przedsiębiorstwie. Kontrola szczególna będzie do­konywana wówczas, gdy obserwować się będzie notoryczne zja­wisko wadliwej jakości wyrobów — o dużej szkodliwości społecz­nej lub gospodarczej. Kontrola ta polegać będzie na komplekso­wym badaniu przyczyn niewłaściwej jakości oraz opracowaniu wyraźnie sprecyzowanych zaleceń, zmierzających do poprawy w tej dziedzinie”.

Szkolenia dla firm

Szkolenia dla firm to rodzaje kursów i warsztatów, które mają nauczyć solidnego prowadzenia firmy. Wszystkie te kursy są niezbędne szczególnie, dla które osób nie miały z tym jeszcze styczności. Pomagają i uczą jak zdobywać klientów, prowadzić sprawy księgowe czy też reklamować się na bieżąco. Wiele kursów jest darmowych dlatego warto z nich korzystać. Natomiast są też szkolenia płatne a te mają o wiele wyższą jakość. Udział w szkoleniach powoduje że wiedza jest bardziej ugruntowana i można też otrzymać certyfikat uczestnictwa. Dłuższe szkolenia które trwają nawet miesiąc czasu są bardziej szczegółowe. Firmy czasami nawet jadą w zupełnie inne miejsce, do ośrodków biznesowych gdzie mają bardzo dobre warunki do zdobywania wiedzy. Jeśli są to szkolenia weekendowe wówczas mogą odbywać się na terenie firmy. Prowadzący którzy są obeznani w temacie przyjeżdżają i wykładają swój program. Dają również materiały do przejrzenia aby uczyć się samemu w domu. Jest to ciekawa forma dokształcania dla firm.

Dawny urok dawnych sklepików

Żyjemy w czasach, gdzie rządzą centra handlowe z marketami oraz Internet. Prywatne sklepiki, w których robiliśmy zakupy dziesięć – piętnaście lat temu pomału wymierają. Dziś zakupy robi się w dwóch miejscach: w marketach albo w Internecie. Co mądrzejsi właściciele dawnych sklepików z odzieżą, obuwiem czy biżuterią zaczęło korzystać z dobrodziejstw dwudziestego pierwszego wieku i rozszerzyło swoją działalność na pole wirtualnego sklepu, jak to na przykład zrobiła firma internetowa. Nie chce się wierzyć, że taki towar jak ubrania (w tym damska bielizna!) czy obuwie świetnie się sprzedaje w Internecie – mało jest w końcu osób, a zwłaszcza kobiet, które zdecydowałyby się na zakup bez wcześniejszego przymierzenia. Jednakże sklepy internetowe cechuje tak szeroki wybór w połączeniu z atrakcyjnymi cenami, że grono e-klientów powiększa się w zawrotnym tempie. Przykra jedynie jest wiadomość, że jak tak dalej pójdzie, to z domu będziemy wychodzić tylko po świeży chleb… Chociaż e-biznesy są tak pomysłowe, że może za kilka lat świeży chleb i mleko będziemy zamawiać mailem.

WYDAJNOŚĆ PRACY

Prócz skuteczności, korzystności i ekonomiczności w jej róż­nych postaciach sprawność w znaczeniu uniwersalnym obejmuje jeszcze szereg innych walorów praktycznych. Należą tu: wydaj­ność pracy „żywej”, energiczność, prostota, preparacja, czystość, udatność, dokładność, a także solidność wytworów, pewność śród- ków działania i „spolegliwość” ludzi działającyh, których to trzech ostatnich walorów stopniem najwyższym byłaby bez­względna niezawodność. Wydajność pracy żywej to nie to samo co wydajność w zna­czeniu ogólnym, o której mówiłem wyżej charakteryzując dąże­nie do jej zwiększenia jako jeden ze sposobów ekonomizacji dzia­łań. Różnica polega na zwężeniu rodzajów rozpatrywanych kosz­tów; chodzi tu bowiem tylko o pracę ludzką, a nie o inne rodza­je kosztów. Różni się ona też od „produktywności pracy” wspo­mnianej wyżej jako jedna z form „ekonomiczności względnej”. Tu różnica polega na tym, że mierząc wydajność pracy żywej bierzemy pod uwagę nie ilość, tylko czas pracy (czyli jej „wiel­kość rozciągłą”), pomijamy zaś jej intensywność, jej „zagęszcze­nie w czasie” [Marks 1951, s. 442], Por. też [Zieleniewski 1959, s. 35 37 i 41—43], „Pracować bardziej wydajnie, to — w tym samym czasie, takim samym wysiłkiem tej samej liczby pracu­jących wytwarzać więcej dóbr (i świadczyć więcej usług) w tym samym stopniu przydatnych do zamierzonych celów” [Kotarbiński 1960b, s. 88].

ZDOLNOŚĆ LUDZKA

Można więc też powiedzieć, że zachowa­nie ograniczeń niestopniowalnych jest składnikiem „skuteczności mini­malnej”, a zachowanie ograniczeń stopniowalnych — składpikiem „nad­wyżki” skuteczności ponadminimalnej albo składnikiem korzystności lub ekonomiczności.Zakładając zdolność ludzką douświadomienia sobie „wiązki” istotnych celów swego działania;prawidłowego określenia podstawowej postaci sprawności w zna­czeniu uniwersalnym, czyli podstawowego „waloru praktycznego”, który w danym działaniu powinien decydować o wyborze jego sposobu;szeregowania wszystkich przewidywanych skutków swego działa­nia wzdłuż jednej skali w porządku ich cenności (i analogiczną zdolność porządkowania poznanych rzeczywistych skutków działania);można więc zawsze znaleźć kierunek zmierzający do usprawnienia działań ludzkich. To zaś ostatecznie decyduje o usprawnieniu funkcjono­wania instytucji, co z kolei — jak wiemy — jest „zewnętrznym” celem uprawiania prakseologicznej teorii organizacji i zarządzania.W dalszym ciągu przekonamy się, że zwiększenie stopnia sprawności w znaczeniu ogólnym jest identyczne z podwyższeniem „stopnia zorga­nizowania” instytucji (4.1.3.), ,to zaś ze wzmożeniem jej integracji wew­nętrznej.

OGRANICZENIA W SPOSOBIE DZIAŁANIA

Możemy w tym miejscu powrócić myślą do wątpliwości zasygnalizo­wanych wyżej (3.1.4.) przy omawianiu relatywności powodzenia ze wzglę­du na cele działania i na „ograniczenia” nałożone na to działanie. Odpo­wiedź na pytanie, co począć, gdy cele są wzajemnie konkurencyjne, znaj­dziemy stosując do nich pojęcie korzyści przewidywanej w razie ich osiągnięcia. Wybierzemy mianowicie taką kombinację celów, która maksy­malizuje sumę cenności netto (korzyść). O technikach takiego rachunku powiem kilka słów niżej (5.2.3.).Ograniczenia w sprawie sposobu działania mogą być sformułowane albo w sposób niestopniowalny, albo w sposób stopniowalny. W pierw­szym przypadku (np. „działać zawsze i tylko zgodnie z prawem”) spośród wariantów działania odpadają w ogóle i definitywnie te sposoby, które nie spełniają tak stanowczo sformułowanego ograniczenia; odrzucimy je więc z góry jako pod tym względem niesprawne. W drugim przypadku (np. „jak najtaniej zbudować dom zapewniający określone wygody dla określonej liczby mieszkańców na określony czas”) ograniczenie „budować jak najtaniej” jest stopniowalne i dlatego warianty rodziny działań, speł­niające (według naszego przekonania) w pełni postulaty bezwarunkowe, uszeregujemy ze względu na koszt w porządku jego przewidywanej wiel­kości i wybierzemy najtańszy.

W OGÓLNYM ZNACZENIU

Tak więc zwięzłe sformułowanie pojęcia sprawność w znacze­niu ogólnym można ująć, jak następuje: ten spośród minimalnie skutecznych wariantów działania jest najsprawniejszy w znacze­niu ogólnym, który — jeśli o wyborze wariantu zadecydowała cenność skutku — jest najkorzystniejszy lub najekonomiczniej- szy spośród najbardziej skutecznych, jeśli zaś o wyborze warian­tu zadecydowała korzystność lub ekonomiczność, to ten przynaj­mniej minimalnie skuteczny wariant jest najbardziej sprawny w sensie ogólnym, który jest najskuteczniejszy spośród najbar­dziej korzystnych lub najbardziej ekonomicznych.Podsumujemy obecnie nasze uwagi o sprawności w znaczeniu ogólnym: Porządkując warianty danej rodziny działań według ich spraw­ności w tym znaczeniu należy odrzucić najpierw warianty nie rokujące skuteczności minimalnej; pozostałe należy z kolei upo­rządkować według tego kryterium, które w danych okoliczno­ściach powinno być podstawą wyboru sposobu działania (sku­teczność lub — zależnie od okoliczności — korzystność albo eko­nomiczność); działania spełniające to kryterium w najwyższym stopniu należy uporządkować według pozostałego kryterium. Jak widać, powstaje w ten sposób dobrze według „zasady leksyko- graficznej” uporządkowany zbiór wariantów stanowiących jedną „rodzinę”.

KILKA WARIANTÓW DO DYSPOZYCJI

Otóż żadnego działania nie nazwiemy sprawnym w znacze­niu ogólnym, jeśli nie spodziewaliśmy się, że zapewni nam ono przynajmniej minimalną skuteczność (3.3.1). Spośród wariantów, które w naszym mniemaniu zapewniają nam przynajmniej minimalną skuteczność, za najbardziej spraw­ny uznamy z kolei taki, o którym sądzimy, że w najwyższym stopniu spełni to kryterium, które było główną podstawą wyboru, mianowicie skuteczność nie uwzględniającą kosztu albo (zależnie od okoliczności) jedno z kryteriów uwzględniających koszty: korzystność lub ekonomiczność. Jeśli się jednak okaże, że mamy do dyspozycji kilka wariantów spełniających przyjęte kryterium w równej mierze, to jako kryterium pomocnicze zastosujemy to, któreśmy poprzednio pominęli.

WYBÓR ODPOWIEDNIEGO WARIANTU

Trzeba sobie uświadomić, że przy wyborze naj­odpowiedniejszego wariantu działania możemy się — zależnie od okoliczności — kierować jako głównym kryterium wyboru bądź to cennością przewidywanego skutku, bądź też przewidywa­ną korzystnością albo ekonomicznością zamierzonego działania. Wybierając wariant rodziny działań, w której wszystkie zasoby zużywane w działaniu posiadamy w nadmiarze (lub gdy są one tego rodzaju, że zaoszczędzonych w danym działaniu nie da się użyć w żadnym innym), gdy wchodzi w grę honor lub życie włas­ne albo osoby, która ma prawo do naszej opieki, staramy się osiągnąć maksymalny możliwy wynik użyteczny bez względu na koszty, czyli dokonujemy wyboru wariantu działania przede wszystkim ze względu na jego skuteczność. Ale jeśli zasoby za­oszczędzone w danym działaniu możemy korzystniej zużyć w in­nym działaniu — np. jeśli decydujemy o alokacji posiadanych funduszów na inwestycje wynoszących 1000 jakichś jednostek i mamy do wyboru albo całość tej kwoty przeznaczyć na jeden typ urządzeń, albo podzielić ją na kilka różnych typów, to głów­nym kryterium wyboru będzie stopień ekonomiczności poszcze­gólnych inwestycji albo łączna korzystność wszystkich.

BRAK WSPÓLNEJ MIARY

Brak nam też wspólnej jednostki miary dla różnych walorów praktycznych, która umożliwiłaby ich dodawanie i porównywanie między sobą.W celu uzyskania „narzędzia” umożliwiającego porównanie z sobą wariantów rodziny działań ze względu na jednolicie rozu­mianą sprawność zaproponowałem pojęcie „sprawność w sensie ogólnym”. Tak rozumiane pojęcie sprawności zawiera w sobie zarówno skuteczność jak korzystność lub ekonomiczność. Można je najkrócej ująć w sformułowaniu może trochę skomplikowanym. Po wniknięciu w jego treść okaże się jednak, że jasno odzwier­ciedla ono istotę rzeczy i umożliwia operatywne posługiwanie się pojęciem sprawności.Aby wprowadzić się w zagadnienie, trzeba, po pierwsze, przy­pomnieć sobie, że pojęcia skuteczności i ekonomiczności traktu­jemy tu jako wielkości bezwymiarowe, a korzystność sformuło­waliśmy w ten sposób, że można ią wyrażać w jednostkach cen­ności.

W SENSIE MANIPULACYJNYM

W sensie manipulacyjnym sprawność znaczy z grubsza to sa­mo, co zręczność w posługiwaniu się własnymi narządami oraz narzędziami stanowiącymi ich przedłużenie [Kotarbiński 1965, s. 127]. To znaczenie sprawności, jako odnoszące się tylko do działania jednoosobowego, możemy tu pozostawić na boku. Oba pierwsze prakseologiczne znaczenia terminu sprawność są nam natomiast potrzebne w teorii organizacji i zarządzania. Pierwsze jako nazwa zbioru wszystkich pozytywnie ocenianych cech działania, drugie jako łączna pozytywna ocena. Nie są one jednak wystarczające w teorii mającej torować drogę do mate­matycznie sformalizowanego ujęcia zagadnień sprawnego działania i sprawnego funkcjonowania instytucji. Posługując się np. syn­tetycznie rozumianym pojęciem sprawności nie potrafimy powie­dzieć, który wariant rodziny działań jest bardziej sprawny: czy ten, który jednoczy w sobie więcej różnych walorów praktycz­nych, ale występujących w niższym stopniu, czy też ten, który ma ich mniej, ale w którym występują one w wyższym stopniu.